Psota Blues

Serce Boba biło niespokojnie podrywając całe ciało do działania. Wiedział jednak, że jeszcze nie nadeszła właściwa pora. Stał oparty o boczną ścianę obskurnego motelu, którego lwią część klienteli stanowili niezbyt zamożni przyjezdni. Słońce powoli przemykało się ponad dachami, rzucając od czasu do czasu w jego kierunku śmiały promyk, przed którym zmuszony był odwracać wzrok. Dla zabicia czasu posyłał prowokujące spojrzenia przechadzającym się główną ulicą mieszkańcom licząc, że w ten sposób uda mu się sprokurować jakąś drobną awanturę. Oni jednak zbyt dobrze wiedzieli kim jest i z jaką świtą przybył do ich mieściny, aby ktokolwiek znalazł w sobie na tyle odwagi, żeby postawić się zuchwałemu młodzieńcowi. 

Zachodzące słońce na ułamek sekundy zatrzymało się za drewnianym krzyżem, stanowiącym zwieńczenie świątyni zbudowanej rękami bogobojnych mieszkańców, otulając go szkarłatną poświatą. Wokół zapanowała głucha cisza, którą zakłócało jedynie skrzypienie desek ustępujących pod naporem ciężkiego bujanego fotela. Dopiero teraz spostrzegł sędziwego starca siedzącego naprzeciw. Nie odwracając głowy w stronę Boba, rzekł przed siebie głosem łagodnym i pełnym smutku: 
- Możesz jeszcze zmienić zdanie, synu. Czasem bezpieczniej być skutym łańcuchami, niż wolnym. 

Bob nie odpowiedział nic. Zamknął tylko oczy. Blizna na policzku znowu zaczynała dawać o sobie znać. Wracały do niego obrazy z przeszłości. Poczuł ciepły podmuch, a z oddali dobiegało go miarowe bicie dzwonów. Wybuch. Wyciągnięta ku niemu dłoń, która powoli zamyka się i obraca uwalniając przy tym palec wskazujący. Potem ciemność, z której wyłania się ledwie słyszalny, ale dziwnie znajomy głos. Dostrzega sylwetkę kobiety delikatnie zakłócającej dłonią spokój rzeki uśpionej łagodnym śpiewem nocy. Pochyla przy tym głowę przepełnioną myślą o swym utraconym kochanku, szukając w duchu właściwej odpowiedzi. Anioł. Jego anioł, który niegdyś otwierał przed nim prawdę skrywaną przez noc.

Z tej dziwnej zadumy wyrwało go przenikliwe uderzenie kościelnych dzwonów. Kierowany impulsem odruchowo sięgnął prawą dłonią w stronę czarnego skórzanego pasa.  Dopiero drugie uderzenie, delikatniejsze, lecz mające moc podtrzymania melodii, rozluźniło jego mięśnie, a umysł wypełniło chłodną refleksją. - Mój nowy anioł, czarny, podąża teraz za mną. - pomyślał dodając sobie otuchy. Spojrzał w miejsce, w którym przed momentem siedział starzec, jednak napotkał wzrokiem tylko coraz wolniej kołyszący się fotel.

I wtedy dostrzegł ich cienie wyłaniające się zza ściany. Wypełniło go znieczulające działanie nawyku. Wiedział, że gdy tylko przejdą obok niego, on obróci się na pięcie i dołączy do nienagannego szyku. Będą szli szybkim i pewnym krokiem. Wkrótce dołączą do nich pozostali. Będzie czuł skupiony na sobie wzrok ludzi patrzących z poczuciem niedowierzania. Ta noc i to miasto już za moment należeć będzie do nich. A oni chcą psocić, roznieść knajpy na cztery wiatry.  

- Mamusiu, mamusiu. A kim są ci panowie? - zawołała mała dziewczynka, szarpiąc przy tym nerwowo fragment matczynej sukni. - Mawiają, że ten kto ich spotka, ma najgorszy dzień w życiu.

Psota Blues

My od rana psocić chcemy
Mamy w bandzie taką moc
Wszyscy dobrze o tym wiemy
Nasza w mieście każda noc

Gdy ktoś stanie nam na drodze
Wspomnę o tym tylko raz
Niech pamięta o przestrodze
Znajdę go i w Alcatraz

Znajdę go
Znajdę go

Znalazł się tu taki jeden
Chyba gość przyjechał z Chile
Prosto w nos batów siedem
Popamięta nas na chwilę

I tobie radzę mój miły przyjacielu
Nie patrz na nas spode łba
Bo dołączysz  do tych wielu
Których już otacza wieczorna mgła

Znajdę go
Znajdę go

Mischiefing Blues

From the dawn up we're mischiefing
That's the power of our bunch
We all know it far and wide, son
Ours is every night in town

And when someone tries to hinder
Us, I'll say that only once
With this warning I will find him 
Even down in Alcatraz

I'll find him
I'll find him

Yes, we've got here one example
Guess from Chile rode this man
Seven whips across his face now
He'll remember us since then

So, young friend, as I advise you
Glower not at the path we rove
Or you'll join those many losers 
Shrouded deep in evening fog

I'll find him
I'll find him